SIŁA WYOBRAŹNI
Zanim przejdę do sedna, czyli historii z wczorajszego wieczora, zaznaczę, że z rzeczoną Siostrą znamy się już prawie pięć lat. Połączyła nas praca, a dokładniej rzecz ujmując, murzyn z czarnymi tatuażami i kosmiczne galoty. Początkowo myślałam, że będzie to znajomość stricte zawodowa, jednak mimo że nasze drogi zawodowe się rozeszły, potem znowu zeszły, a potem ponownie rozeszły, kontakt zacieśnił nam się na tyle, że śmiało mogę to już nazwać przyjaźnią.
A skoro przyjaźń, to wiadomo, że wiele rzeczy o sobie wiemy. O moim zamiłowaniu do makabrycznych tematów, psychopatii i zbrodni wiedzą wszyscy, którzy mieli ze mną styczność choć przez chwilę. Zwłaszcza ci, którzy ze mną pracowali, bo kiedy myślałam nad kolejnymi książkami lub opowiadaniami, zazwyczaj o tym mówiłam na głos. Wiele z tych osób pomagało mi także wymyślać jak pozbyć się zwłok, ale to już inna historia. Dodam tylko, że zwłoki były czysto hipotetyczne, żeby nikt mnie nie posądził o jakieś czyny niegodne, a policja, czy inne służby nie pojawiły się u mnie jutro z samego rana.
Jednak najwięcej o moich pasjach i tym, co dzieje się u mnie na co dzień wie właśnie Siostra Wiedźma. I tu przechodzimy do sedna.
Od kilku dni, gdzie się nie obejrzę w internetach, wyskakują mi informacje o pewnym Młodym Aktorze. Nie powiem – nie narzekam, bo mężczyzna przystojny, a i aktor dobry – lubię go oglądać na ekranie. Oczywiście wspomniałam o tym Siostrze, pokazując jej owego aktora. Podywagowałyśmy trochę, zarówno na temat jego wyglądu, jak i produkcji, w których występował. No dobra, o informacjach dotyczących jego życia prywatnego też, ponieważ spotyka się ze starszą od siebie kobietą. Co więcej, mimo że młodszy od nas, kobietę ma od nas starszą. Nie ukrywam – takie rzeczy poprawiają humor. Nic tam, że do wspomnianej pani urodą nam daleko, fakt jest faktem.
Wczoraj wieczorem, jak codziennie zresztą, wybrałam się na spacer z moim psem Filutkiem. Obeszliśmy standardową rundkę, zahaczając przy tym o sklep, gdyż zabrakło mi papierosów. Stojąc w kolejce do kasy, zobaczyłam też, że jest już nowe wydanie gazety, którą od lat kupuję, więc wzięłam także i ją. Wróciłam do domu, zrobiłam sobie herbatę i usiadłam poczytać. Przerzuciłam kilka stron, nagle patrzę, a tam znowu on – wspomniany aktor. Musiałam się tym podzielić z Siostrą. Zrobiłam więc zdjęcie tej strony w gazecie i napisałam do Siostry
Ej, ten facet za mną chodzi…
Po czym wysłałam zdjęcie gazety. Jednak Siostra jest zdecydowanie szybsza niż mój internet, bo zanim załadowało się zdjęcie, zdążyła mi odpisać
O jeżu!
Zaraz po tym wyszło ode mnie wspomniane zdjęcie oraz druga wiadomość, że kupiłam sobie gazetę, a tam znowu on. Na co dostałam dość emocjonalną odpowiedź
Ja myślałam, że na spacerze z Filutkiem ktoś cię śledzi!
Uśmiałam się z tego, o czym nie omieszkałam jej powiadomić w kolejnej wiadomości, na którą odpisała
No weź, jak ci tylko powiadomienie wyskakuje: ten facet za mną chodzi. Normalnie thriller przed oczami. Rzuciłam wszystko, co robiłam, żeby czytać i tam cię ratować!
Uśmiałyśmy się z całej sytuacji, dochodząc do wspólnego wniosku, że stały kontakt ze mną rozwija wyobraźnię w zdecydowanie mrocznych kierunkach.
Chyba wydrukuję sobie takie ostrzeżenie i będę dołączać do CV albo wszystkich możliwych wiadomości. A poznając nowych ludzi, będę się przedstawiać:
- Cześć, jestem Kasia, stały kontakt ze mną grozi poważnymi zaburzeniami wyobraźni.
Czy coś w ten deseń.
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz